Artykuł sponsorowany
Po kolizji nie każde auto może jechać dalej — kiedy trzeba zorganizować holowanie

Zderzenie z innym pojazdem zawsze wywołuje ogromny stres, a w pierwszych minutach po zdarzeniu kierowca musi podjąć szereg kluczowych decyzji. Najważniejszy dylemat dotyczy zazwyczaj możliwości bezpiecznego opuszczenia miejsca kolizji własnym autem. Niewłaściwa ocena stanu technicznego rozbitej maszyny stanowi poważne zagrożenie dla podróżujących oraz wszystkich pozostałych uczestników ruchu drogowego. Próba zjechania uszkodzonym samochodem na najbliższy parking czy stację benzynową w wielu przypadkach kończy się drastycznym pogłębieniem awarii. Szok powypadkowy dodatkowo utrudnia racjonalną analizę sytuacji, przez co kierowcy często ignorują wyraźne sygnały ostrzegawcze. Szybka i chłodna diagnoza pozwala określić, czy maszyna nadal nadaje się do dalszej eksploatacji, czy niezbędne okaże się natychmiastowe zorganizowanie profesjonalnego transportu.
Uszkodzenia wykluczające kontynuowanie podróży
Wielu kierowców próbuje za wszelką cenę zjechać z drogi, aby nie blokować pasa ruchu i uniknąć policyjnego mandatu. Istnieje jednak katalog uszkodzeń, które bezwzględnie zakazują uruchamiania silnika i ruszania z miejsca. Należą do nich przede wszystkim poważne naruszenia układu jezdnego i kierowniczego. Skrzywiona oś, pęknięty wahacz, zablokowane koło lub wyraźnie odkształcona felga uniemożliwiają utrzymanie prawidłowego toru jazdy. Pojazd dotknięty taką usterką zachowuje się całkowicie nieprzewidywalnie, a przy najmniejszej prędkości ryzyko zjechania na przeciwległy pas drastycznie rośnie.
Kolejnym sygnałem alarmowym są wszelkie wycieki płynów eksploatacyjnych. Kolorowe plamy oleju silnikowego, płynu chłodniczego czy płynu hamulcowego pod podwoziem z urzędu dyskwalifikują auto z dalszej drogi. Utrata ciśnienia w obwodzie hamulcowym sprawia, że w krytycznej sytuacji samochód po prostu nie zareaguje na wciśnięcie pedału. Z kolei brak smarowania jednostki napędowej gwarantuje jej błyskawiczne zatarcie. W takich sytuacjach unieruchomienie auta pozwala uniknąć całkowitego zniszczenia głównych podzespołów.
Zanim podejmie się kroki ratunkowe, należy rzetelnie zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Prawidłowe oznakowanie rozbitego samochodu zapobiega groźnym karambolom. Obowiązują tu ścisłe zasady ustawiania trójkąta ostrzegawczego:
- w obszarze zabudowanym umieszcza się go bezpośrednio za bryłą pojazdu,
- na drogach poza miastem odległość musi wynosić od 30 do 50 metrów,
- na autostradach i drogach ekspresowych znak staje równe 100 metrów od kolizji.
Samodzielny zjazd czy wezwanie lawety
Sytuacje, w których uszkodzenia karoserii wydają się wyłącznie powierzchowne, często prowokują do podjęcia próby powolnego dojazdu do warsztatu. Taki manewr jest zgodny z prawem wyłącznie wtedy, gdy układy kierowniczy, hamulcowy oraz oświetlenie działają bez najmniejszego zarzutu. Z samochodu nie mogą również odstawać ostre, blaszane elementy karoserii, stwarzające fizyczne zagrożenie dla pieszych. Holowanie na miękkiej lince bezwzględnie wymaga idealnie sprawnego układu hamulcowego w obu autach, co po mocniejszym uderzeniu bywa trudne do zweryfikowania w warunkach drogowych.
Na trasach pozamiejskich, szczególnie w regionach zalesionych, bezpieczny postój zniszczoną maszyną stwarza ogromne trudności. Drogi Warmii i Mazur charakteryzują się brakiem sztucznego oświetlenia, ostrymi zakrętami oraz bardzo wąskimi poboczami. W takich okolicznościach sprawne usunięcie zawalidrogi z pasa ruchu stanowi absolutny priorytet, chroniący przed najeżdżaniem kolejnych aut. Działająca w tym regionie pomoc drogowa Olsztyn i okoliczne trasy obsługuje w trybie całodobowym, co radykalnie skraca czas oczekiwania w niebezpiecznym miejscu. Zespół specjalistów z firmy KM Angielczyk od 1986 roku zajmuje się zabezpieczaniem miejsc kolizji i bezpiecznym transportem wraków. Załadunek na platformę holownika całkowicie rozwiązuje problem zablokowanego zawieszenia, pozwalając sprawnie przewieźć samochód do docelowego warsztatu bez angażowania kierowcy w trudne manewry z liną.
Poważna kolizja drogowa wymaga zachowania chłodnego umysłu i obiektywnej analizy uszkodzeń maszyny. Chęć szybkiego powrotu do domu lub jak najszybszego załatwienia zaplanowanych spraw nigdy nie powinna dominować nad względami bezpieczeństwa kierowcy i pasażerów. Przepisy drogowe stawiają sprawę jasno: pojazd stwarzający zagrożenie, gubiący części karoserii lub płyny eksploatacyjne nie ma prawa poruszać się po drogach publicznych. Wymuszona jazda uszkodzonym samochodem grozi nie tylko zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego przez policję, ale przede wszystkim sprowadzeniem katastrofy w ruchu lądowym. Koszty transportu rozbitego wozu poszkodowanego pokrywa zazwyczaj polisa OC sprawcy zdarzenia, dlatego oszczędzanie na lawecie mija się z celem. Przekazanie pojazdu w ręce załogi ciężkiego sprzętu holującego stanowi najbezpieczniejszy krok, chroniący przed wtórnymi wypadkami.



